You are currently viewing Pierwsze spotkanie z dłutem – lekcja pokory i starcie z oczekiwaniami
drewniany ręcznie rzeźbiony ptak

Pierwsze spotkanie z dłutem – lekcja pokory i starcie z oczekiwaniami

drewniany ręcznie rzeźbiony ptak
drewniany ręcznie rzeźbiony ptak

Dłuto, drewno i lekcja pokory

Z drewnem pracuję już długi czas. Praca moja polega głównie na przygotowaniu drewna do malowania. Zapewnienia dobrej przyczepności farby. W ostatnim roku zajmowałam się również wyrzynaniem w drewnie – zarówno ręcznym, jak i za pomocą piły elektrycznej.

Wydawało mi się, że skoro tyle wiem, dosyć dobrze rozróżniam gatunki drewna, a i zaliczyłam krótki kurs stolarski – rzeźbienie w drewnie małych form będzie proste. Obejrzałam dziesiątki filmów, na których rzeźbiarze jednym płynnym ruchem zdejmują cieniutkie, niemal przezroczyste wióry, a drewno poddaje się im jak masło. Miałam wizję spokoju, świątecznego poranka pełnego zapachu sosny i idealnie gładkich krawędzi. Rzeczywistość postanowiła jednak zweryfikować moje oczekiwania już przy pierwszym żłobieniu.

Odprężenie

Mimo że początki nie były łatwe, praca ta przyniosła mi odprężenie, jakiego dawno nie czułam. W świecie zdominowanym przez ekrany, fizyczny opór drewna i dźwięk dłuta wgryzającego się w materiał okazały się niezwykle kojące. W tym skupieniu na każdym milimetrze cięcia nie było miejsca na stres czy natrętne myśli.

Z mojego świątecznego rzeźbienia wyłonił się aniołek i ptaszek. Rzeźbiłam z wysuszonej sośnie i chciałam nadać moim tworom nieco ludowy charakter.

Dlaczego warto?

Czy było warto, mimo tych kilku plastrów na dłoniach? Bez wątpienia. Praca dłutem uczy, że to, co najpiękniejsze, wymaga czasu i szacunku. To nie jest tylko obróbka materiału – to ćwiczenie z uważności. Dziś wiem, że do warsztatu nie wchodzi się po to, by „zrobić coś szybko”. Wchodzi się tam, by być pokornym, by słuchać i by w tym powolnym procesie odnaleźć spokój, o który tak trudno w codziennym życiu.

Aniołek zamieszka w domu rodziców, a ptaszka zawłaszczył syn.

Czy poranione palce i ból nadgarstka odwiodły mnie od pomysłu rzeźbienia?

Absolutnie nie :). Od razu po pierwszych próbach dokupiłam jeszcze kilka dłutek ;), więc oczekujcie więcej takich prac.

Sylwia Głań

Dzikie Wnętrze to mała domowa pracownia w Lublinie wypełniona zachwytami nad naturą. Tworzę przedmioty, które opowiadają historie - od bombek po ceramikę - i uczę innych, jak robić to samo. Moje warsztaty to nie sztywny kurs, a czas na relaks i twórcze spotkanie w miłym gronie. Nieważne, czy kupujesz u mnie prezent, czy spotykamy się na warsztatach - zawsze wkładam w to całe swoje serce i odrobinę artystycznego szaleństwa Hasło, które przyświeca mojej pracowni, to: Zaproś dzikość do swego Wnętrza!

Dodaj komentarz